Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
SM i praca zawodowa
#11
(01-09-2018, 17:50)asia_mys napisał(a): u mnie sm zdiagnozowali na mikołaja 2017r. zaczynam leczenie interferonem (avonex) 14 września tego roku. pracowałam do czwartku 30 sierpnia, bo chciałam być uczciwa i powiedziałam szefowej o mojej chorobie i że będę potrzebowała 1 dnia w miesiącu gdy będę jechała po leki. że wybrałam taki lek który nie będzie kolidował w żaden sposób z pracą bo będę go brała w piątek i przez weekend dojdę do siebie aby w poniedziałek być w pracy. powiedziałam że lekarz powiedział że w tym momencie choroba nie daje o sobie znać w sposób utrudniający mi życie (zmęczenie popołudniami, cierpnięcie nóg przy stresie i nerwach, wchodzenie na schody sprawia mi trudność, zapominanie- ale z pomocą przychodzi karteczka i długopis) i spokojnie mogę pracować. a że mam pseudoprzyjaciółkę w sobie widać bardzo wyraźnie w rezonansie- liczne zmiany w głowie i w rdzeniu (w rezonansie kontrolnym po 7 miesiącach 1 nowa zmiana ulegająca wzmocnieniu po podaniu kontrastu). szefowa jednak nie dała szans na wytłumaczenie oraz na szansę. przez ostatnie 2 miesiące cały czas mówiła że będę jej bardzo potrzebna w pracy. najgorsze że nie spodziewałam się ze po takim człowieku "dostać nożem w plecy". pracowałam jako nauczyciel w przedszkolu u sióstr zakonnych. i chyba najgorsze jest właśnie to. i jak tu ufać ludziom jak takiej osobie nie można. porównała mnie do osoby chorej na schizofrenię i że w każdym momencie mogę stracić przytomność, upuścić dziecko. Zabolało jak diabli. na koniec jej złote rady: panią nikt już nie zatrudni do opieki nad dziećmi, niech sobie pani znajdzie pracę ze starymi ludzmi i sobie tam pani usiądzie w kąciku i będzie haftowała, niech pani idzie na rentę zdrowotną, itp. zryczałam się przez cały piątek i dzisiaj. czuję się niepotrzebna, jak trędowata którą trzeba unikać bo zaraża. czuję że jak dostanę od losu jeszcze jeden cios będę bliska depresji już jestem. ps. teraz już wiem aby o swojej pseudoprzyjaciółce nikomu nic nie mówić nawet gdy się myśli że się ma kogoś po swojej stronie Smutny


Brak słów. Ale wiesz co! Nie przejmuj się. Tak to jest z amebami intelektualnymi. Pewnie naczytała się artykułów sprzed 30 lat i jeszcze ktoś naopowiadał jakiś historii nieprawdziwych czym jest SM i wyobraźnia dala czadu. Jest mi przykro, że spotkało Cię coś takiego. Ale nie bierz tych słów do siebie. Znasz swoją wartość więc na pewno znajdziesz nową pracę. A na pingwina czeka specjalne miejsce w piekle.


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
Odpowiedz
#12
DZIEKUJĘ SERDECZNIE ZA SŁOWA OTUCHY I POCIESZENIA Uśmiech TEGO MI TRZEBA TERAZ I ZA TO DZIĘKUJĘ Uśmiech

DZIĘKUJĘ SERDECZNIE ZA SŁOWA OTUCHY, TEGO MI TERAZ NAJBARDZIEJ POTRZEBA Uśmiech POZDRAWIAM WSZYSTKICH KTÓRZY MUSZĄ ŻYĆ Z PSEUDOPRZYJACIÓŁKĄ.
Odpowiedz
#13
Ale bezczelna, w takich chwilach najlepiej widać kto ile ma empatii i czy w ogóle. Pozostawię jej postawę bez komentarza, bo szkoda w ogóle nerwów na takie coś. Ale jeśli chodzi o Ciebie to jestem pewna że sobie świetnie poradzisz w życiu zawodowym wśród ludzi pełnych życzliwości i zrozumienia. Życzę Ci powodzenia Uśmiech
Odpowiedz
#14
Ciekawe że taka podstawa u osoby od której należało by się spodziewać czegoś zupełnie odwrotnego, wsparcia, pomocy, pocieszenia. No cóż, życie zaskakuje, znajdź fajną pracę a siostrzyczce pokaż środkowy palecUśmiech na ignorantów nic nie poradzimy, ale nie musimy się z nimi męczyć, do niczego Ci taka osoba nie jest w życiu potrzebnaUśmiech głowa do góry, teraz jest pełno wolnych miejsc pracyUśmiech


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
Odpowiedz
#15
Rozumiem Twój dylemat czy mówić czy nie. Ja powiedziałam. Owszem pracuję 7 h kiedy nie ma budów ale jak są to nie ma litości. 12 godzin na nogach w pracy. Ostatnio nawet tydzień przed urlopem zostałam przymuszona do kolejnego wyjazdu. I wiecie co najbardziej boli ze ten czas miałam spędzić na rehabilitację w sanatorium. Ale cóż. Wszystkich zależy jednak od pracy. Ja poważnie myślę o zmianie.
Oczywiście urlop mi przesunęli i skrócili. Miło
Odpowiedz
#16
Mój pracodawca wiedział od lat, długo przed tym zanim mnie zatrudnił. Absolutnie nie przeszkadza.
Odpowiedz
#17
Ja powiedziałam w obu miejscach w których pracuję (pracuję naukowo i jako terapeuta). W obu przypadkach pełne zrozumienie i wsparcie, ale myślę że może to dlatego że większość tych osób zajmuje się psychologią/neuropsychologią/neuronauką więc i wiedza o sm i empatia nieco większaUśmiech
Odpowiedz
#18
Na moich poprzednich stanowiskach jakoś tak, jak nadarzyła się okazja, informowałam managera (raz, jak się już zwalniałam Język, drugi raz - jak nie było mnie dłuższą chwilę w pracy). Teraz przechodzę do innego działu, nie wyznaczam sobie terminu, kiedy poinformuję przełożonego o SM, od razu, czy jak będę potrzebowała dnia wolnego w kwietniu na badania kontrolne, na razie układam sobie treść po angielsku w głowie, bo manager anglojęzyczny Duży uśmiech Oczko
Odpowiedz
#19
Dzis postanowilam olac swoja prace bo psychicznie nie daje rady wcxoraj pracodawca postawil kropke nad i. Jestem totalnie rozbita, nie moge opanowac lez od wczoraj powiedxialam sobie dosc nie za taka cene

D us ide do lekarza jest mi ciezko bo zawsxe stawiam czola a tym razem nie mam motywacji bo i tak jestem beznadziejna mimo ze rezydnuje czesto z przerw by digonic kolezanki ktore 8h pracuje beznadxiejna sytuCja po 18 latach pracy czuje sue bezradna jak dziecko
Odpowiedz
#20
Nie jesteś beznadziejna!! Na pewno jesteś mądra, wartościową kobietą! Nie mozesz tak o sobie mówić. Beznadziejny jest Twój szef. Nie ma co się forsować. Praca dzisiaj jest jutro jej nie ma. Zdrowie mamy jedno. Mnie z wczesniejszej pracy zwolnili, bylam załamana. Teraz z biegiem czasu się z tego cieszę i to nawet bardzo bo nie wiem jak długo psychiczne bym pociągła. Teraz mam super prace, która lubie. Pracodawca wie że jestem chora, zreszta chyba juz wszyscy wiedzą i nikt nie robi z tego powodu problemów.
"Nigdy nie jest za późno, by stać się tym, kim chcemy być."
George Eliot
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości