Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
SM i praca zawodowa
#1
Witam wszystkich . Mój problem -  co robić gdy mamy diagnozę SM. Czy mówić pracodawcy, czy przemilczeć  ten fakt jak długo się da. Różnie jest odbierana nasza choroba, i objawy też czasem są nieznaczne, to może nie warto się ujawniać. Jak radzicie ?
Odpowiedz
#2
hej
moja kierowniczka wie a co za tym idzie ludzie w pracy tez wiedzą ale szczerze mówiąc nie jestem inaczej traktowana tyle tylko że jak mam gorszy dzien to inni to rozumieją. wiadomo że wszystko zależy od tego jakiego masz szefa Uśmiech
Odpowiedz
#3
Wszystko zależy od pracodawcy, u mnie ludzie z którymi pracuję na codzień wiedzą, szefowie tez wiedzą, i w zasadzie poinformowałam wszystkich którzy powinni wiedzieć. Jest zupełnie normalnie, a o ewentualnych ograniczeniach jakie występują w związku z SM, sama informuje zainteresowanych, tak uważam że jest uczciwie. No ale ja pracuje z świetnymi ludźmiUśmiech


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
Odpowiedz
#4
Ja sporo chorowałam w pracy więc wszyscy wiedzieli, że coś jest nie tak. Zresztą już wcześniej mówiłam co podejrzewają bo w końcu co tam ukrywać, nie ukradłam tego. Po szpitalu jak już miałam oficjalną diagnozę to krążyło wiele opowieści co to mi dolega więc wolałam sprostować co tam konkretnie mam bo po co mi jeszcze wiele innych chorób mają przypisywać. Do tego od razu też wystąpiłam o orzeczenie.
Odpowiedz
#5
Witaj ja raczej jestem osoba szczera i zawsze mowilem o chorobie ale zawsze bylem raczej pierwszy do zwolnienia ( nigdy z powodu choroby ) i z szukaniem pracy to samo wiec teraz nie mowie system zmusil mnie do klamstwa i mysle ze bedzie lepiej dla mnie.


Sent from my HTC One_M8 using Tapatalk
Odpowiedz
#6
u mnie sm zdiagnozowali na mikołaja 2017r. zaczynam leczenie interferonem (avonex) 14 września tego roku. pracowałam do czwartku 30 sierpnia, bo chciałam być uczciwa i powiedziałam szefowej o mojej chorobie i że będę potrzebowała 1 dnia w miesiącu gdy będę jechała po leki. że wybrałam taki lek który nie będzie kolidował w żaden sposób z pracą bo będę go brała w piątek i przez weekend dojdę do siebie aby w poniedziałek być w pracy. powiedziałam że lekarz powiedział że w tym momencie choroba nie daje o sobie znać w sposób utrudniający mi życie (zmęczenie popołudniami, cierpnięcie nóg przy stresie i nerwach, wchodzenie na schody sprawia mi trudność, zapominanie- ale z pomocą przychodzi karteczka i długopis) i spokojnie mogę pracować. a że mam pseudoprzyjaciółkę w sobie widać bardzo wyraźnie w rezonansie- liczne zmiany w głowie i w rdzeniu (w rezonansie kontrolnym po 7 miesiącach 1 nowa zmiana ulegająca wzmocnieniu po podaniu kontrastu). szefowa jednak nie dała szans na wytłumaczenie oraz na szansę. przez ostatnie 2 miesiące cały czas mówiła że będę jej bardzo potrzebna w pracy. najgorsze że nie spodziewałam się ze po takim człowieku "dostać nożem w plecy". pracowałam jako nauczyciel w przedszkolu u sióstr zakonnych. i chyba najgorsze jest właśnie to. i jak tu ufać ludziom jak takiej osobie nie można. porównała mnie do osoby chorej na schizofrenię i że w każdym momencie mogę stracić przytomność, upuścić dziecko. Zabolało jak diabli. na koniec jej złote rady: panią nikt już nie zatrudni do opieki nad dziećmi, niech sobie pani znajdzie pracę ze starymi ludzmi i sobie tam pani usiądzie w kąciku i będzie haftowała, niech pani idzie na rentę zdrowotną, itp. zryczałam się przez cały piątek i dzisiaj. czuję się niepotrzebna, jak trędowata którą trzeba unikać bo zaraża. czuję że jak dostanę od losu jeszcze jeden cios będę bliska depresji już jestem. ps. teraz już wiem aby o swojej pseudoprzyjaciółce nikomu nic nie mówić nawet gdy się myśli że się ma kogoś po swojej stronie Smutny
Odpowiedz
#7
U mnie w pracy sm nie jest problemem, nie tylko ja choruję i np. w moim przypadku wiedzą i przełożeni i współpracownicy, no ale ja w wyjątkowej firmie pracuję asia_mys nie przejmuj się głupią babą, ludzie powoli dorastają do tego że sm to nie wyrok myślę że jeżeli masz odpowiednie kwalifikacje, pracę w zawodzie znajdziesz bez problemu, spotkałam się z opinią że osoby chore to lepsi pracownicy, bo mają cel ustalone priorytety w życiu


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
Odpowiedz
#8
Asia, zakonnica to wynaturzenie kobiety. Sorry, ale 99 % pingwinów nie jest normalnych. Nie zdziwie się, jak pracowalas

u Prezentek. Te są szczególnie popieprzone. I wredne do bólu. Nie przejmuj się wariatka. Głowa do góry i szukaj pracy w normalnym przedszkolu, gdzie Cie docenia i gdzie osoba odrobinę chora nie jest problemem. A na taką małpe to skarga do matki przełożone, chociaż ona pewnie też nie lepsza, niestety.

u Prezentek. Te są szczególnie popieprzone. I wredne do bólu. Nie przejmuj się wariatka. Głowa do góry i szukaj pracy w normalnym przedszkolu, gdzie Cie docenia i gdzie osoba odrobinę chora nie jest problemem. A na taką małpe to skarga do matki przełożone, chociaż ona pewnie też nie lepsza, niestety.
Odpowiedz
#9
(01-09-2018, 18:31)Akinom napisał(a): Asia, zakonnica to wynaturzenie kobiety. Sorry, ale 99 % pingwinów nie jest normalnych. Nie zdziwie się, jak pracowalas

u Prezentek. Te są szczególnie popieprzone. I wredne do bólu. Nie przejmuj się wariatka. Głowa do góry i szukaj pracy w normalnym przedszkolu, gdzie Cie docenia i gdzie osoba odrobinę chora nie jest problemem. A na taką małpe to skarga do matki przełożone, chociaż ona pewnie też nie lepsza, niestety.

u Prezentek. Te są szczególnie popieprzone. I wredne do bólu. Nie przejmuj się wariatka. Głowa do góry i szukaj pracy w normalnym przedszkolu, gdzie Cie docenia i gdzie osoba odrobinę chora nie jest problemem. A na taką małpe to skarga do matki przełożone, chociaż ona pewnie też nie lepsza, niestety.

Dziękuję za słowa otuchy. Nie pracowałam u Prezentek Ale u innych też nie lepszych Smutny miałam w planach zmianę pracy ale nie w taki sposób, nie takimi słowami i radami Smutny
Odpowiedz
#10
(01-09-2018, 17:50)asia_mys napisał(a): u mnie sm zdiagnozowali na mikołaja 2017r. zaczynam leczenie interferonem (avonex) 14 września tego roku. pracowałam do czwartku 30 sierpnia, bo chciałam być uczciwa i powiedziałam szefowej o mojej chorobie i że będę potrzebowała 1 dnia w miesiącu gdy będę jechała po leki. że wybrałam taki lek który nie będzie kolidował w żaden sposób z pracą bo będę go brała w piątek i przez weekend dojdę do siebie aby w poniedziałek być w pracy. powiedziałam że lekarz powiedział że w tym momencie choroba nie daje o sobie znać w sposób utrudniający mi życie (zmęczenie popołudniami, cierpnięcie nóg przy stresie i nerwach, wchodzenie na schody sprawia mi trudność, zapominanie- ale z pomocą przychodzi karteczka i długopis) i spokojnie mogę pracować. a że mam pseudoprzyjaciółkę w sobie widać bardzo wyraźnie w rezonansie- liczne zmiany w głowie i w rdzeniu (w rezonansie kontrolnym po 7 miesiącach 1 nowa zmiana ulegająca wzmocnieniu po podaniu kontrastu). szefowa jednak nie dała szans na wytłumaczenie oraz na szansę. przez ostatnie 2 miesiące cały czas mówiła że będę jej bardzo potrzebna w pracy. najgorsze że nie spodziewałam się ze po takim człowieku "dostać nożem w plecy". pracowałam jako nauczyciel w przedszkolu u sióstr zakonnych. i chyba najgorsze jest właśnie to. i jak tu ufać ludziom jak takiej osobie nie można. porównała mnie do osoby chorej na schizofrenię i że w każdym momencie mogę stracić przytomność, upuścić dziecko. Zabolało jak diabli. na koniec jej złote rady: panią nikt już nie zatrudni do opieki nad dziećmi, niech sobie pani znajdzie pracę ze starymi ludzmi i sobie tam pani usiądzie w kąciku i będzie haftowała, niech pani idzie na rentę zdrowotną, itp. zryczałam się przez cały piątek i dzisiaj. czuję się niepotrzebna, jak trędowata którą trzeba unikać bo zaraża. czuję że jak dostanę od losu jeszcze jeden cios będę bliska depresji już jestem. ps. teraz już wiem aby o swojej pseudoprzyjaciółce nikomu nic nie mówić nawet gdy się myśli że się ma kogoś po swojej stronie Smutny

asia_mys nie będę komentować zachowania tej osoby bo szkoda słów i nerwów.  My jesteśmy tak samo wartościowymi ludźmi jak i inni a może nawet lepsi bo My chcemy pracować w przeciwieństwie do niektórych zdrowych osób . Często takie osoby jeszcze lepiej radzą sobie z obowiązkami zawodowymi mimo przeciwności.  Do tego, jeżeli  ma się orzeczenie o niepelnosprawnosci, to pracodawca z tego tytułu ma zwrot z PFRON, także korzyści z obu stron. Szkoda łez na kogoś,  kto na to nie zasługuje tylko radzę  szukać nowej pracy a tej Pani na koniec  powiedziałabym do sluchu ...  Głowa i uszy do góry.  Trzymaj się Uśmiech
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości