Ocena wątku:
  • 1 głosów - średnia: 5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
SM a prowadzenie auta
#1
Czy normalnie, bez problemu jeździcie samochodem? Ja od czasu rzutu nie jeździłam, w maju minie pół roku a ja dalej boję się wsiąść za kierownicę :/ Nie wiem jak się odwazyć, chciałabym ale jak usiądę na miejscu kierowcy to ogarnia mnie strach i nie mogę..
Odpowiedz
#2
Ja cały czas jeżdżę samochodem. Nie mam z tym żadnego problemu. Jeżdżę dużo i nie wyobrażam sobie tego ze miałabym przestać. Bez samochodu ani rusz...

Jeśli nie masz żadnych ograniczeń zdrowotnych to dlaczego miałabyś nie jeździć? Może na początek spróbuj jakiś mały kawałek przejechać? Im dłużej będziesz to odkładać tym trudniej ci będzie się przekonać.
Odpowiedz
#3
Był taki okres u mnie po pierwszym rzucie, kiedy to miałam jeszcze podejrzenie SM, przez pol roku męczyły mnie zawroty głowy i wtedy autem nie jeździłam, potem jak juz były mniejsze, odważyłam się wsiąść, nauczyłam się, żeby podczas jazdy nie wykonywać nagłych ruchów głowa. Odkąd się lecze, zawroty prawie ustąpiły także bez problemu śmigam autkiem Uśmiech
Odpowiedz
#4
Mi nawet do głowy by nie przyszło żeby na razie póki jest wszystko ok zrezygnować z auta. Przez miasto do pracy codziennie kawałek jadę bo z buta to płuca by mi nie pozwoliły chodzić i jestem za wygodna Oczko
Moje rzuty to było PZNZ i osłabiona prawa noga i w tym czasie jeździłam bo mi organizm na tyle pozwalał Oczko
Odpowiedz
#5
Joanna ja podczas rzutu też miałam zawroty głowy i to do takiego stopnia, że myjąc głowę pod prysznicem tak mi wszystko zaczęło wirować, że nie byłam w stanie zapanować nad sobą, chciałam się czegokolwiek złapać a czułam, że lecę, krzyczałam żeby zawołać męża a miałam wrażenie że on nie słyszy. Koniec końców wyciągał mnie spod prysznica, przez korytarz mnie ciągnął bo nie moglam ustac na nogach. Te zawroty trwały długo, teraz jest już lepiej ale w dalszym ciągu to mąż myje mi głowę bo się boję. Leczenie mam dopiero od niecałych trzech tygodni. Pocieszylaś mnie tym, że odkąd się leczysz zawroty Ci minęły. Mam nadzieję, że u mnie też leki zadziałają i to minie i będę mogła spokojnie bez strachu jeździć samochodem Uśmiech 

Klaudia26 właśnie taką mam chęć czasami wsiąść gdzieś na bocznej ulicy i kawałek przejechać, jakoś powoli się przyzwyczajać bo tęskno mi do tego Uśmiech
Odpowiedz
#6
Zabierz ze sobą męża żebyś czuła się pewniejsza i spróbuj Uśmiech najpierw mały kawałek na spokojniejszej drodze a później jak poczujesz się pewniejsza to możesz trasy wydłużać Uśmiech
Odpowiedz
#7
Tak właśnie zrobię!
Odpowiedz
#8
(27-04-2017, 20:52)Marta_L napisał(a): Joanna ja podczas rzutu też miałam zawroty głowy i to do takiego stopnia, że myjąc głowę pod prysznicem tak mi wszystko zaczęło wirować, że nie byłam w stanie zapanować nad sobą, chciałam się czegokolwiek złapać a czułam, że lecę, krzyczałam żeby zawołać męża a miałam wrażenie że on nie słyszy. Koniec końców wyciągał mnie spod prysznica, przez korytarz mnie ciągnął bo nie moglam ustac na nogach. Te zawroty trwały długo, teraz jest już lepiej ale w dalszym ciągu to mąż myje mi głowę bo się boję. Leczenie mam dopiero od niecałych trzech tygodni. Pocieszylaś mnie tym, że odkąd się leczysz zawroty Ci minęły. Mam nadzieję, że u mnie też leki zadziałają i to minie i będę mogła spokojnie bez strachu jeździć samochodem Uśmiech 

Klaudia26 właśnie taką mam chęć czasami wsiąść gdzieś na bocznej ulicy i kawałek przejechać, jakoś powoli się przyzwyczajać bo tęskno mi do tego Uśmiech

Marta mi zawroty tez dawały nieźle do wiwatu. Pamiętam,  że przez pierwsze 2 tygodnie były tak silne, że nawet oglądając telewizję mi się krecilo, tylko jak nie ruszałam głowa było ok. Potem stopniowo się polepszalo ale długi czas je odczuwalam. Do tej pory musze uważać, jak podnoszę głowę do góry bo moze się skończyć zachwianiem równowagi a wcześniej jak podnosiłam głowę, to odrazu lądowałam na ziemii. Strasznie to było męczące.  Na szczęście teraz mam spokój, czasami czuje się tylko jak pijana ale to nic w porównaniu z tamtym stanem. Także głowa do góry, z czasem to minie tylko trzeba uzbroić się w cierpliwość.
Odpowiedz
#9
Ech, dziewczyny, jak ja Wam zazdroszczę... Nawet nie jazdy samochodem, bo nigdy nie miałam prawa jazdy, ale tego, że wzrok Wam na to pozwala. Mnie się SM tak przejechało po oczach, że świat w odległości kilkunastu metrów jest rozmytą plamą. Nie mogę odczytać nawet tekstów z prezentacji na konferencjach. A Wy normalnie jeździcie samochodem. Szczęściary Oczko.
Odpowiedz
#10
Prowadzenie samochodu przez sm-owca jest b. kontrowersyjne. Znam i jeździłem z wieloma chorymi, odczucia miałem skrajne, od pełnego luzu do strachu i drżenia o życie kiedy jeden ze znajomych wiozących mnie zapytał jakie jest światło na skrzyżowaniu. Większość ze znajomych miała mniejsze lub większe "dzwony" o rożnych konsekwencjach,
wcześniej czy później rezygnowała z prowadzenia samochodu z tytułu: zaburzeń refleksu, zaburzeń w ocenianiu odległości, nagłych niedyspozycji w czasie jazdy, wynikłych ze stresujących sytuacji które mogą wystąpić na drodze, a mogących towarzyszyć naszemu schorzeniu!
Ale decyzje musi każdy podjąć sam, oby odpowiedzialnie, gdyż chodzi o bezpieczeństwo wszystkich uczestników ruchu drogowego!!!
Pozdrawiam!
To nie S.M. ma mnie  tylko ja mam S.M.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości