Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Gdy odchodzi ktoś bliski sercu...
#11
A może przyjmijmy, że dla obu stron ta sytuacja jest tragiczna... ???
Myślę, że MadMax chciał się po prostu wygadać, bo mu smutno i oczekiwał pocieszenia i wsparcia, a nie oceniania.

(25-07-2020, 21:26)JMonika79 napisał(a): Nasza choroba jest silnie depresyjna sama w sobie, jeśli dochodzą jeszcze takie trudności zycia z którymi teraz sie borykasz to naprawdę ciężko to wszystko udźwignąć samemu. Pamiętaj, że tu na forum jest zawsze ktoś z kim mozna porozmawiać. Wiem, że to nie to samo co w realu, ale nawet rozmowa online z kimś zupełnie obcym ale zyczliwym moze bardzo pomóc. Ściskam bardzo mocno!
No właśnie ŻYCZLIWYM...

MadMax, bardzo mi przykro, jesteś w trudnej sytuacji, ale niestety nic nie można zrobić, trzeba to zaakceptować, bo nie masz niestety na to żadnego wpływu. Jedyne co możesz teraz zrobić, to poświęcić jej jak najwięcej czasu i uwagi, tak by się jak najwięcej śmiała i czuła się mimo wszystko szczęśliwa. Nie ma dobrego wyjścia z takiej sytuacji, będziesz cierpiał, ale to cierpienie z czasem się zmniejszy. Mówi się że dzięki cierpieniu człowiek nabiera doświadczenia i staje się silniejszy.
Trzymaj się dzielnie!
Odpowiedz
#12
(02-08-2020, 21:54)JMonika79 napisał(a): Po śmierci dupa nie wierci. To tym co zostają  tu na ziemskim padole jest najtrudniej zmierzyć sie z pustką i tęsknotą . Tym co odejdą jest już obojetnie. Dlatego uważam Twój komentarz za wyjątkowo wredny. Współczuję tym co żegnają się z życiem i bliskimi na raty mając nadzieję że jak przyjdzie moja kolej to szlag mnie trafi ze skutkiem natychmiastowym.  Tak jest chyba najłatwiej dla wszystkich, umierającego też.
Nie pisz proszę, że mój komentarz jest wredny, to jest tylko moja opinia. Ponad to nie wchodzę na forum, żeby sobie dogryzać, jesteśmy bardziej lub mniej chorzy, na co dzień  odczuwamy jej skutki, po co dokładać sobie jeszcze dodatkowych nerwów.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości