Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Całkowite wyleczenie chorób autoimmunologicznych poprzez dietę? Youtube
#21
le Fer

To zadufanie w sobie może się zdarzać wśród uczonych, nie przeczę, ale przecież są też tacy, którzy chcą dokonać nowych odkryć, jeśli nie z pasji, to dla sławy, chwały i pieniędzy. Ostateczne odkrycie przyczyny i wyleczenie SM to byłoby osiągnięcie na miarę Nobla. Nikt się nie chce pokusić? Wszyscy są tak leniwi i pewni siebie, że nie ma chętnych?

My, bez wykształcenia medycznego, możemy mieć otwarte umysły, ale też musimy sobie zdawać sprawę, że zbyt mało wiemy. Wiedza to jest pewien gmach, trzeba najpierw wspiąć się na jego fundamenty, a potem kolejne piętra. Dopiero, gdy ma się pewną bazową wiedzę, można i trzeba ją kwestionować, podważać, zadawać pytania. Mówię to studentom, którzy czasem chcą po przekroczeniu progu uniwersytetu pisać wiedzę o świecie od nowa:najpierw poznajcie tę wiedzę, potem ją kwestionujcie.

Na razie największe medyczne umysły tej planety błądzą po omacku, zadają pytania, stawiają hipotezy i próbują dowiedzieć się coraz więcej, a przy okazji nam pomóc. Wszyscy byśmy chcieli, żeby działo się to szybciej, ale pewne ograniczenia są trudne do przeskoczenia. Ja jednak wierzę, że ktoś je w końcu przeskoczy. Mam nadzieję, że jeszcze za mojego życia Uśmiech

Widzę, jak duże postępy poczyniła medycyna w kwestii SM w ciągu ostatnich choćby 10 lat (odkąd choruję), nie wspominając o wcześniejszych dekadach, kiedy chorym nie miała do zaoferowania nic. Kiedy zachorowałam, do leczenia (w Polsce, to inna sprawa) był tylko Betaferon, a jak nie działał, to Mitoksantron. Oba te leki potrafiły bardzo sponiewierać, choć mnie akurat Mitoksantron postawił na nogi. Przykro mi, że leki Ci nie pomogły, ale nie dowodzi to ani tępoty lekarzy, ani ich złej woli, ani braku postępów w leczeniu SM. Dowodzi to tylko tego, że SM jest podstępną chorobą, a Ty miałeś pecha zachorować akurat wtedy, a nie 20 lat później.
Odpowiedz
#22
Ojej, temat nam zjedzie w dygresje na temat koncepcji działania systemów opieki zdrowotnej i nauki.
Oczywiście, że są ludzie, którzy nie dla forsy i zaszczytów chcą rozwijać naukę. Do głowy przychodzą mi dwa przykłady: Zamboni (Italia) i Hubbard (USA). Tak, to faceci od CCSVI. Obydwaj chcieli uruchomić takie normalne, porządne procesy badań klinicznych w tym temacie. I obydwu właściwie zablokowano możliwość prowadzenia takich badań.
Takich przykładów jest oczywiście więcej. Moglibyśmy się tu przerzucać argumentami i konkretnymi przypadkami, że jest lepiej, albo gorzej. Tylko, że taka dyskusja chyba nic nie daje. Miało być o diecie, a jedziemy w inne tematy.
Moim skromniutkim, osobistym zdaniem jakość leczenia nagle, tajemniczo by wzrosła, gdyby przestano finansować leczenie, a zaczęto jego skuteczność.
Więc może zastanówmy się nad tym, co sądzimy o dwóch wyżej podanych przykładach udanej terapii dietą, OK?
" I don't mean to sound bitter, cold or cruel, but I am, so that's how it comes out" - Bill Hicks
Odpowiedz
#23
(19-05-2018, 06:51)le Fer napisał(a): Więc może zastanówmy się nad tym, co sądzimy o dwóch wyżej podanych przykładach udanej terapii dietą, OK?

Może przede wszystkim zastanówmy się, jaka jest wiarygodność tych doniesień i jakie przesłanki medyczne potwierdzają, że choroba została "wyleczona". Bo ja tu żadnych nie widzę. No i rzecz jasna, dziwię się, że nie spotkałam się z opisem takich przypadków w literaturze fachowej.

(19-05-2018, 20:20)Miriam napisał(a):
(19-05-2018, 06:51)le Fer napisał(a): Więc może zastanówmy się nad tym, co sądzimy o dwóch wyżej podanych przykładach udanej terapii dietą, OK?

Może przede wszystkim zastanówmy się, jaka jest wiarygodność tych doniesień i jakie przesłanki medyczne potwierdzają, że choroba została "wyleczona". Bo ja tu żadnych nie widzę. No i rzecz jasna, dziwię się, że nie spotkałam się z opisem takich przypadków w literaturze fachowej.

BTW. "Stan mojego zdrowia nie ulega pogorszeniu od 2002 roku, jest to coś co graniczy z cudem. Mój sukces zawdzięczam temu, że przez cały czas nie brałam żadnych leków". Spoko, ciekawe skąd ona to wie, że akurat niebraniu leków to zawdzięcza Duży uśmiech Są tacy pacjenci chorujący na SM u których wystąpi jeden rzut i nigdy więcej choroba nie da o sobie znać, łagodne postaci. Równie dobrze, to może być kompletny przypadek. Ja w poczekalni spotkałam jedną Panią, która była w podobnej sytuacji. 14 lat temu jeden rzut i od tamtej pory cisza. Leczy się od początku interferonem. Na podstawie takich przesłanek, kierując się identyczną logiką, można by stwierdzić, że tą Panią skutecznie wyleczył interferon. No ale rzecz w tym, że nauka tak nie działa Oczko
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości